


opowiem wam troche o swoim zyciu ale tylko troszki zeby sie nie rozczylac i nie ronic kolejnych łez…
urodziłam sie 17 czerwca 1989r….w małym miasteczku zwanym Parczew,….w mojej rodzinie od dawna sie nie układało…mam dwóch braci…starszy rafał…(jest zawodowym półspecjalnym żołnierzem w szczecinie<<aktualnie>>…..i nie ma go w domu jakiś miesiac dwa…bardzo rzadko przyjezdza)..i młodszy..cezary(uczy sie w gimnazjum w drugiej klasie….i jest u cioci mojej w rodzinie zastepczej))….za szybko…od nowa…kiedy mialam trzy latka moj tata był aż takim hamem ze zostawil mnie mame i mojega brata….znalazl sobie inna a o nas zapomniał…..ale to nie o moim tacie tylko o mnie….zaczniemy od gimnazjum bo tam siega moja pamiec…w gimnazjum byłam szara myszka….nigdzie nie chodzilam nie malowalam sie i nie mialam duzo znajomych…..bylam cicha….mialam dlugie ciemnie krecone wlosy…..mam niebieskie oczy i figure normalna……nie za gruba nie za szczupla….mieszkalam z mama….z bracmi, babacia i dziadkiem od malego ich pamietam dziadkowie sa swietni…pamietam tez te zle rzeczy……mama naduzywala alkoholu razem z babcia i dziadkiem…po tym bylo zawsze pelno klutni i zawsze wychodzilam z domu by sie uspokoic i popatrzec w niebo (nie kazdy z rodziny akoholikow pozniej nim sie staje)….siedzialam na dworze i patrzylam w niebo…z pytaniem co tam jest?? czy wszystkie anioły tam sa?? czy mnie tam przyjma??….po jakims czasie wracalam do domu jak juz wszyscy spali…na drugi dzien nie odzywalam sie slowem do nikogo…w sumie to zawsze bylam cicha i nie mowielam duzo….nawet na lekcji.nie chcialo mi sie odpowiedac nie potrafilam znalesc slow…pod koniec gimnazjum
gdy mialamm pisac egzamin matematyczno fizyczny…….poranek budzi mnie krzyk babci….”"oooooo ona nie zyje”….szybkie wstanie z łóżka i szok…:(:(
……..Łzy spływaly mi po policzku….caly moj swiat sie zawalil….moja mama zmarla we snie…nawet nie zdazylam powiedziec jej ze ja kocham…bog zabral mi mojego kochanego stroza anila….byla dla mnie wszystkim…nie chce byc sama…probowalam tyle razy spotkac sie z toba tam w chmurach lecz bog nie pozwolil mi dotknac twojej reki….bylas dla mnie kolezanka i najlepsza przyjacolka….razem bylysmy silne….dlaczego odeszlas odemnie??…snilas mi sie raz….to byl dziwny sen……przyszlas do mnie na podworko gdzy nikt nie patrzyl….chcialas sie ze mna porzegnac….bylas pod postacia wilka…stalas przedemna i patzrylas sie na mnie swoimi niebieskimi oczami……chcialam cie zatrzymac i przywiazalam wilka do drzewa…krzyczalam…lecz bylas zbyt silna……zerwalas sie i ucieklas…lecz jeszcze raz sie obejrzalas w moja strone i zniknelas…..tesknie za toba….jest zle… czemu akurat ona??…byla moja najlepsza przyjaciolka….mowilam jej o wszystkim…nawet palilam z nia fajki jak mialam 14 lat…”jedynie teraz moge to napisac..kocham cie mamo i bardzo ni jest zle bez ciebie bo nie wiem co mam robic”"…..zalamalam sie ..nikomu tego nie zycze….po tym wszystkim…na pogrzebie…zobaczylam trzeci czy drugi raz w zyciu swojego tate…porozmawialismy troche i powiedzial ze chce mnie wziasc do siebie….do swojej drugiej zony i dwojki swoich dzieci…ale nie chcialam zostalam z dziadkami i bracmi…brat juz wtedy malo bywal w domu…i babcie zlozyla wniosek do sady o rodzine zastepcza dla mnie….i moj tata oczywscie tez i sadzili sie omnie i o mojego brata mlodszego…ale zostalismy razem u babci i dziadka…poszlam do liceum…inny swiat inni ludzie….inny swiat…bylo fajnie bo nowi znajomi…nowa szkola…zamieskalam w internacie…zrobilam sie wredna i odwazniejsza…poznalam duzo znajomych i znalazlam przyjacolki ktore mam do dzis dnia……i bardzo im dziekuje za to ze sa….noi liceum mi zlecialo….zżyłam sie z babcie i stala sie moje kumpela ale mialysmy pare takich chwil ze sie klucilimy…ale to niewazne bo kochalam ja i nadal ja kocham…pomagala mi we wszystkim…nawe ze stodniowka…pomogla mi i dziekuje jej jeszcze raz za to ze byla ze mna a nie mnie zostawila…noi mi zlecialo liceum…studia I rok na up w lublinie…pamietam mieszkalam na kalinowszczyznie i szukalam mieszkanie blizej to byl 6 pazdziernik kiedy szlam nadbystrzycka z kolezanka z liceum z internatu i zadzwonila do mnie siostra cioteczna i powiedziala ze babcie z dziadkiem mieli wypadek samochodowy i nic wiecej nie chciala powiedziec…od razu zlapalam za telefon i dzwonie do babci…ale nikt nie odbieral….lza mi sie zakrecila w oku….drugi teefon byl do cioci…(czyli córki babci)…ale on tez nie odbiera…kolezanka patrzy na mnie ziwnym wzrokiem i pyta co sie stalo??…powiedzialam jej i od razu mnie przytulila mi lzy plynely po policzku i nie wiem co mam robic…za godzine ciocia dzwoni i mowi zebym sie nie martwila…ze babcia zyje i ze jest w szpitalu w lublinie na staszica….od razu pobieglam tam i szukalam babci mialam gdzies ze zajecia ze cos tam trzeba zalatwic….znalazlam babcie ale miala akurat operacje…po kilku godzinach dowiedzialam sie ze ma zlamana reke i peknieta watrobe od razu zadzwonila do cioci i powiadomilam ja…wszzystko bylo wporzadku do pewnego czasu…babcia dostala niewydolnosci nerek i niewydolnosci odechowej do tego nerki przestaly pracowac…bylo cezko….strasznie ciezko az mi sie serce krajalo jak przychodzilam do niej i powstrzymywalam sie przed plakaniem….pewnego dnia…bylo to 15 grudnia 3 miesiace od wypadku dzwoni do mnie ciocia…wieczor godz 20.00…..ja siedze przed kompem…i odbieram i pierwsze pytanie cioci kiedy bylam u babci….no w czwartek….to juz nie masz po co isc bo babcia zmarla o 5 nad ranem………myslalam ze pobije laptopa i zabije wszystkich ktorych spotkam…pamietam tylko ze mowilam…nie nie nie….i wybieglam ze stancjii ze lzami w oczach…ide do kolezanki….zaplakana placze idac miastem ludzie sie na mnie patrza jestem juz pod blokiem u kolezanki dzwonie domofonem i mnie wpuszcza…zachodze do niej i w placz a ona nie wie co sie stalo..stalam i plakalam przed nia…siadlam na lozko….plakalam…nie moglam powiedziec ani jednego slowa….siedzialam tak godzine….i kiedy wykrztusilam z siebie jakies slowo wytlumaczylam wszystko….na drugi dzien ja musialam zadzwonic do brata ktory juz byl w wojsku…zalamal sie ale wytrzymal….i teraz tak…ja jestem w lublinie na wlasnym utrzymaniu…..brat w wojsku na wlasnym utrzymaniu…mlodszy u cioci w rodzinie zastepczej…a dziadek w domu nadal nie moze sie pozbierac…w ciagu 3 lat rozwalila sie rodzina….nie chce wracac do domu…gdy wchodze do domu czuje ze to nie jest to co powinno byc….smutno mi gdy stoje na podworku…wszystko na co patrze widze ze tam jest mama albo babcia…pamietam jak z bracmi sie bawilismy na dworze…teraz jak stoje na podworku to wyglada calkiem inaczej…nie tak mialo byc…mam miala zobaczyc jak ide do oltarza w bialej sukni a babcia chciala dostac wnuczka odemnie…….jednym z marzen babci bylo to zebym dosyala sie na studia……i spelnilam te marzenie….dostalam sie na UP i dowiedziala sie o tym jeszcze przed wypadkiem i ciesze sie ze moglam ja uszczesliwic…….
Nie byłam u was na grobach juz ponad dwa mieiace…boli mnie to ze nie moge tam zajechac….ale boli mnie jak stoje i patrze sie na wasze groby….i wtedy wiem ze jestem sama…i moge liczyc tylko na siebie…..
czytaj komentarze (4)
wygladam przez okno
tlum ludzi przechodzi ulicami
a ja samotnie w swoim pokoju
ze smutkiem na twarzy wygladam po raz drugi
tłum ludzi przechodzi co chwila pod moim blokiem
lecz ty
sam jeden
stoisz w tym tłumie i patrzysz w moje okno
twój wzrok spotyka sie z moim
i juz wiem ze patrzysz na mnie
olśniewajace słońce świeci w moje okno
przez chwile stracilam cie z widoku
nie ma cie
wygldam po raz trzeci
z nadzieja, że bedziesz tam
i stoisz
patrzysz w moje okno
uśmiech na twarzy i bijace serce
to cos czego opisac sie nie da
usmiechasz sie
lecz nie wiem co zrobić
twoje oczy w moich oczach
twój uśmiech na mych ustach
Kim jesteś?co chwila nasuwa mi sie pytanie
Co tutaj robisz??klejne pytanie
pytanie za pytaniem
moje oczy placza szczesciem
wiem, że nie bez powodu tu jestes
że przyszłeś do mnie
by mnie pocieszyc…
wołasz mnie??
poczekaj chwile…już schodze
w wielkim tępie zbieram sie i czesze włosy
zamykam drzwi
i zapominam o łzach
zbiegam ze schodów
krew gotuje sie w żylach
oddech coraz szybszy
i z myslą…”Byś tam czekał na mnie”
jakas lala przedemna
schodzi ze schodów
to kumpela moja z pietra wyżej
ide z nią choć bym chciała juz byc na dole
wychodzimy
jest!!
wielki uśmiech, serce bije
serce bije, mi łzy leca
to nie mnie wołałeś
lecz ta lale co kumpela ma jest
wracam na góre, otwieram drzwi
wygladam przez okno
a tam wciaż ty….
Witamy serdecznie na Mysle.pl Mysle.pl. To jest Twój pierwszy wpis. Edytuj lub usuń go w celu rozpoczęcia pisania własnych myśli.
