Agencja reklamowa
tworzenie stron www
Hosting www
hosting www
|
hosting www
Załóż darmowego bloga
Znajdź kwaterę na wakację
Załóż darmowego bloga
Portal o modzie
Portal windykacyjny




4 pazdziernik 2009

Autor: nelki19. Kategorie: Bez kategorii
4 październik 2009

dzien zaczyna sie tragicznie…heh….wstaje choc nie moge wstac…o kurcze to zakwasy po wczorajszej samoobronie heh…….nie dalam rady wyprowadzic pieskow i ich nie wyprowadzilam i szybko sie wyszykowalam do szkoly i pobieglam na przystanek….jest…zdazylam…wsiadam bez biletu jak zawsze…..i jade cala zaspana i wymeczona nie dajaca rady nawet isc…wchodze pod szkole z kolezanka z grupy ….i zaczynamy gadac jak tam wczoraj bylo na tej samoobronie…i przychodzi taki typek z mojej grupy napity i ubrany jak smiec…….podchodzi do nas i zaczyna jakas sciemke nam gadac…my posluchalismy troche i jak przyszedl lucas to poszlismy do szkoly sobie usiasc….pierwsza godz…uuuuu….wszyscy nie wyspani i cierpiacy na zakwasy….lekcja szybko minela i nastepna…ale na drugiej juz byly masy…smielismy sie ze smietnikai zleciala nastepna godzina…i juz na trzeciej nam sie nie chcialo siedziec z lucasem to…..poszlismy do olimpu…do smietnika i pogadalismy troche potem do mnie do domku i wyprowadzilismy pieski i zjedlismy po zupce chinskiej…..i poszlismy do lucasa ogladac film….obejrzelismy “MGŁĘ”….a potem “SHREK 2″….wypilismy po piwku i popalilismy…..i lucas mnie odprowadzil do domku…i oczywiscie pomogl mi wyprowadzic pieski….i jeszcze go kawalek odprowadzilam w strone domku i wlasnie siedze po tym wszystkim i mysle ze nie dam rady nawet siedziec i chyba ide spac…
dobranoc
czarne aniolki
heh…



3 pazdziernik 2009r.

Autor: nelki19. Kategorie: Bez kategorii
3 październik 2009

jest 5:40 rano…dzwoni budzik…budze sie i wylaczam go…

jest 7:09 rano…..o kurcze zaspalam……na 8 do szkoły (ochrona fizyczna osob i mienia)….kurcze nie zdaze…i jeszcze pieski wyprowadzic..(wynajmuje stancje w lublinie gdzie musze 3-4 razy dziennie wyprowadzac pieski…)…ok wyprowadze pieski…szybkie ubieranie i na dworze juz….pale fajke i pilnuje zeby mi zaden nie uciekl…wchodze  do domu…ubieranie do szkoly…malowanie i czesanie…szybkie pakowanie rzeczy do torby….i wychodze…lece na przystanek…i juz wiem ze sie spoznilam…o kurcze trajtek dopiero o 8:08…ok poczekam w sumie ide do szkoly a inny nie jedzie w tamta strone…pale nastepna fajke….chwila dwie i juz jedzie, wsiadam bez biletu…i jade i w myslach modle sie”oby szybciej…oby nie bylo kanarow”…juz jestem i szybko pod szkole…pod szkola jest paulina, kolezanka z grupy i kolejna fajka z nia….ok idziemy na zajecia…zdyszane i napalone papierosami wchodzimy do klasy….wszystkie oczy na nas…o kurcze sobie mysle jakas nowa babka…nie znam jej i nie mialam z nia zajec jeszcze…powiedziala ze bedziemy mialy obecnosci i zebysmy siadaly…patrze sie na innych a wszyscy machaja reka na powitanie i sie usmiechaja….nudy nudy nudy na pierwszej lekcjii…(mam zajecia od 8:00 rano do 16:25 ale dzis zmiana planu…mamy tak jak zawsze tylko ze dodatkowo jeszcze od 17:20 do 20:30 samoobrone na globusie)caly dzien za domem i nie ma komu wyprowadzic pieskow…..a nie zdaze na tej przerwie dlugiej…kurcze ale wlascicielka moze wyprowadzi ale nic…dostaje esa od lucasa:”co tak pozno?”….a tak dla wyjasnienia to pracuje w realu na kasie….i akurat wczoraj mialam robote do 21:00 i po robocie sie spotkalam z lucasem…..i poszlismy do mnie i wyprowadzilismy pieski i jeszcze wyszlam do niego na chwile i bylismy razem do polnocy…chodzilismy i gadalismy….i nie moglismy sie rozstac…ale po rozstaniu…piszemy na gg i poszlam spac o pierwszej w nocy…i zaspalam….i sie usmiechal do mnie….fajnie mi jest z nim jest swietnym kumplem i umie zmienic humor na lepszy…jak bym mogla to bym go miala przy sobie codziennie i o kazdej godzinie…….oj rozmarzylam sie troche ale tak mi zleciala druga godzina i w polowie wyjscie na dwor na fajke….z kolegami z grupy…a jeszcze nie ma jarka…..a mia byc…raz wzielam od pauliny telefon i napisalam mu esa…a on mi pisze ze jest w pracy i ze mu nie napisalam ze mamy do szkoly…przeciez mu pisalam tydzien temu ze w ten tydzien mamy zjazd…heh ale urwal sie z pracy i przyszedl…oddalam mu jego bluze ktora mi pozyczyl jak bylo zimno jak sie spotkalismy…..potem przerwa i nastepnagodzina ktora chyba przespalam i przerwa na fajke…i pare eskow od bylego nieprzyjemnych:(:( (chlopak zerwl ze mna miesiec temu…i trzyma moje wiersze jest ich prawie ze sto….i niby wisze mu jakas kase i powiedzial ze mi ich nie odda dopoki nie oddam mu hajsu ale jest bezczelny i kurcze chce wykminic kase odemnie…ale i tak mu ja dam poniewaz te wiersze to cale moje zycie…..tam sa wszystkie moje uczucia…..i moje trzy lata zycia….jak by im cos zrobil a powiedzial ze porozrzuca po krakowskim przedmiesciu to nie mialabym po co zyc bo tam sa moje uczucia i moje przezycia….)….wkurzylam sie przez te sms-y….i chodzilam przez dwie godziny wkurzona ze kazdy patrzyl na mnie i sie patrzyl i nie potrafilam rozszyfrowac tego wszystkiego…….ale szkola sie skonczyla i czas jechac na globus…ja agnieszka ( ktora znam od roku…poznalismy sie przez kolesia ktory chodzil z nia a ze mna krecil i sie dowiedzialysmy o sobie i zrobilysmy mu jazde i od tamtej pory jestesmy przyjaciolkami ktore mowia wszystko  sobie)…paulina i lucas….wsiedlismy w 10 i pojechalismy do parku akademickiego a z tamtad juz na globus bylo 5 kroków…na globusie juz bylo kilka ludzi…nastepna fajka juz nie wiem ktora dzisiaj….i zaczynamy zajecia z samoobrony…z pocztku bylo fajnie ale co sie dzieje????hmmmmm????kogos mi brakuje…lucas???nie ma lucasa….gdzie on jest??…ale zajecia plyna dalej…troche smiechu i zabawy dobrze nam zrobilo…ale co jest patrze za siebie a tu lucas…..:)…fajnieeee….byl w domu i wrocil na zajecia…zajecia sie skonczyly i wyszlismy na fajke na dwor….oooo fajeczka wkoncu….heh….mial mnie lucas odprowadzic na przystanek ale kolega ktory byl samochodem mieszkal blisko mnie i powiedzial ze mnie odwiezie…pozegnalam sie z lucasem i innymi…kolega jeszcze odwozil jarka do domku…a potem mnie…oooo juz w domnku….pieski od razu wyprowadzam i odpalam fajke…..i do domku cos jesc…es od lucasa:”ze wzgledu na ciebie tam przyszedlem<samoobrona>…..wiesz?a ty??” i koniec…????nie wiem co czuje do ludzi a on mi mowi ze go ranie i ze na kazdego patrze tak samo jak na niego i ze chce mi pomoc bo wie ze jestem zraniona i chce byc moim przyjacielem…..ja chce zeby byl moim przyjacielem i nie chce go ranic bo wiem ze jest wartosciowym chlopakiem ale nie wiem jak postepowac z przyjaciolmi….nie wiem czy jezeli sie za bardzo do siebie zblizymy i pocalujemy to to wszystko zepsuje a widzialam ze juz raz probowal i ze tak patrzyl sie gleboko w moje oczy ze widzialam jego dusze i widzialam ze mnie wolala……….nie chce go ranic…….siedze w domu mysle o nim o moim bylym i o wszystkich moich problemach….jak maly czlowiek moze sie z nimi uporac….:(:(…..siedze zjadlam zupke kalafiorowa….kielbaske biala z majonezem i pisze do was i slucham piosenek ktore…same w swoim tonie rania mi serce….ide sie wykapie……zjem zupke chinska , zapale i ide spac…a jak cos sie wydarzy to dam znac jutro…

dobranoc

czarne aniołki

heh…:D:)



moje zycie….

Autor: nelki19. Kategorie: Bez kategorii
29 wrześień 2009

opowiem wam troche o swoim zyciu ale tylko troszki zeby sie nie rozczylac i nie ronic kolejnych łez…

urodziłam sie 17 czerwca 1989r….w małym miasteczku zwanym Parczew,….w mojej rodzinie od dawna sie nie układało…mam dwóch braci…starszy rafał…(jest zawodowym półspecjalnym żołnierzem w szczecinie<<aktualnie>>…..i nie ma go w domu jakiś miesiac dwa…bardzo rzadko przyjezdza)..i młodszy..cezary(uczy sie w gimnazjum w drugiej klasie….i jest u cioci mojej w rodzinie zastepczej))….za szybko…od nowa…kiedy mialam trzy latka moj tata był aż takim hamem ze zostawil mnie mame i mojega brata….znalazl sobie inna a o nas zapomniał…..ale to nie o moim tacie tylko o mnie….zaczniemy od gimnazjum bo tam siega moja pamiec…w gimnazjum byłam szara myszka….nigdzie nie chodzilam nie malowalam sie i nie mialam duzo znajomych…..bylam cicha….mialam dlugie ciemnie krecone wlosy…..mam niebieskie oczy i figure normalna……nie za gruba nie za szczupla….mieszkalam z mama….z bracmi, babacia i dziadkiem od malego ich pamietam dziadkowie sa swietni…pamietam tez te zle rzeczy……mama naduzywala alkoholu razem z babcia i dziadkiem…po tym bylo zawsze pelno klutni i zawsze wychodzilam z domu by sie uspokoic i popatrzec w niebo (nie kazdy z rodziny akoholikow pozniej nim sie staje)….siedzialam na dworze i patrzylam w niebo…z pytaniem co tam jest?? czy wszystkie anioły tam sa?? czy mnie tam przyjma??….po jakims czasie wracalam do domu jak juz wszyscy spali…na drugi dzien nie odzywalam sie slowem do nikogo…w sumie to zawsze bylam cicha i nie mowielam duzo….nawet na lekcji.nie chcialo mi sie odpowiedac nie potrafilam znalesc slow…pod koniec gimnazjum

gdy mialamm pisac egzamin matematyczno fizyczny…….poranek budzi mnie krzyk babci….”"oooooo ona nie zyje”….szybkie wstanie z łóżka i szok…:(:(
……..Łzy spływaly mi po policzku….caly moj swiat sie zawalil….moja mama zmarla we snie…nawet nie zdazylam powiedziec jej ze ja kocham…bog zabral mi mojego kochanego stroza anila….byla dla mnie wszystkim…nie chce byc sama…probowalam tyle razy spotkac sie z toba tam w chmurach lecz bog nie pozwolil mi dotknac twojej reki….bylas dla mnie kolezanka i najlepsza przyjacolka….razem bylysmy silne….dlaczego odeszlas odemnie??…snilas mi sie raz….to byl dziwny sen……przyszlas do mnie na podworko gdzy nikt nie patrzyl….chcialas sie ze mna porzegnac….bylas pod postacia wilka…stalas przedemna i patzrylas sie na mnie swoimi niebieskimi oczami……chcialam cie zatrzymac i przywiazalam wilka do drzewa…krzyczalam…lecz bylas zbyt silna……zerwalas sie i ucieklas…lecz jeszcze raz sie obejrzalas w moja strone i zniknelas…..tesknie za toba….jest zle… czemu akurat ona??…byla moja najlepsza przyjaciolka….mowilam jej o wszystkim…nawet palilam z nia fajki jak mialam 14 lat…”jedynie teraz moge to napisac..kocham cie mamo i bardzo ni jest zle bez ciebie bo nie wiem co mam robic”"…..zalamalam sie ..nikomu tego nie zycze….po tym wszystkim…na pogrzebie…zobaczylam trzeci czy drugi raz w zyciu swojego tate…porozmawialismy troche i powiedzial ze chce mnie wziasc do siebie….do swojej drugiej zony i dwojki swoich dzieci…ale nie chcialam zostalam z dziadkami i bracmi…brat juz wtedy malo bywal w domu…i babcie zlozyla wniosek do sady o rodzine zastepcza dla mnie….i moj tata oczywscie tez i sadzili sie omnie i o mojego brata mlodszego…ale zostalismy razem u babci i dziadka…poszlam do liceum…inny swiat inni ludzie….inny swiat…bylo fajnie bo nowi znajomi…nowa szkola…zamieskalam w internacie…zrobilam sie wredna i odwazniejsza…poznalam duzo znajomych i znalazlam przyjacolki ktore mam do dzis dnia……i bardzo im dziekuje za to ze sa….noi liceum mi zlecialo….zżyłam sie z babcie i stala sie moje kumpela ale mialysmy pare takich chwil ze sie klucilimy…ale to niewazne bo kochalam ja i nadal ja kocham…pomagala mi we wszystkim…nawe ze stodniowka…pomogla mi i dziekuje jej jeszcze raz za to ze byla ze mna a nie mnie zostawila…noi mi zlecialo liceum…studia I rok na up w lublinie…pamietam mieszkalam na kalinowszczyznie i szukalam mieszkanie blizej to byl 6 pazdziernik kiedy szlam nadbystrzycka z kolezanka z liceum z internatu i zadzwonila do mnie siostra cioteczna i powiedziala ze babcie z dziadkiem mieli wypadek samochodowy i nic wiecej nie chciala powiedziec…od razu zlapalam za telefon i dzwonie do babci…ale nikt nie odbieral….lza mi sie zakrecila w oku….drugi teefon byl do cioci…(czyli córki babci)…ale on tez nie odbiera…kolezanka patrzy na mnie ziwnym wzrokiem i pyta co sie stalo??…powiedzialam jej i od razu mnie przytulila mi lzy plynely po policzku i nie wiem co mam robic…za godzine ciocia dzwoni i mowi zebym sie nie martwila…ze babcia zyje i ze jest w szpitalu w lublinie na staszica….od razu pobieglam tam i szukalam babci mialam gdzies ze zajecia ze cos tam trzeba zalatwic….znalazlam babcie ale miala akurat operacje…po kilku godzinach dowiedzialam sie ze ma zlamana reke i peknieta watrobe od razu zadzwonila do cioci i powiadomilam ja…wszzystko bylo wporzadku do pewnego czasu…babcia dostala niewydolnosci nerek i niewydolnosci odechowej do tego nerki przestaly pracowac…bylo cezko….strasznie ciezko az mi sie serce krajalo jak przychodzilam do niej i powstrzymywalam sie przed plakaniem….pewnego dnia…bylo to 15 grudnia 3 miesiace od wypadku dzwoni do mnie ciocia…wieczor godz 20.00…..ja siedze przed kompem…i odbieram i pierwsze pytanie cioci kiedy bylam u babci….no w czwartek….to juz nie masz po co isc bo babcia zmarla o 5 nad ranem………myslalam ze pobije laptopa i zabije wszystkich ktorych spotkam…pamietam tylko ze mowilam…nie nie nie….i wybieglam ze stancjii ze lzami w oczach…ide do kolezanki….zaplakana placze idac miastem ludzie sie na mnie patrza jestem juz pod blokiem u kolezanki dzwonie domofonem i mnie wpuszcza…zachodze do niej i w placz a ona nie wie co sie stalo..stalam i plakalam przed nia…siadlam na lozko….plakalam…nie moglam powiedziec ani jednego slowa….siedzialam tak godzine….i kiedy wykrztusilam z siebie jakies slowo wytlumaczylam wszystko….na drugi dzien ja musialam zadzwonic do brata ktory juz byl w wojsku…zalamal sie ale wytrzymal….i teraz tak…ja jestem w lublinie na wlasnym utrzymaniu…..brat w wojsku na wlasnym utrzymaniu…mlodszy u cioci w rodzinie zastepczej…a dziadek w domu nadal nie moze sie pozbierac…w ciagu 3 lat rozwalila sie rodzina….nie chce wracac do domu…gdy wchodze do domu czuje ze to nie jest to co powinno byc….smutno mi gdy stoje na podworku…wszystko na co patrze widze ze tam jest mama albo babcia…pamietam jak z bracmi sie bawilismy na dworze…teraz jak stoje na podworku to wyglada calkiem inaczej…nie tak mialo byc…mam miala zobaczyc jak ide do oltarza w bialej sukni a babcia chciala dostac wnuczka odemnie…….jednym z marzen babci bylo to zebym dosyala sie na studia……i spelnilam te marzenie….dostalam sie na UP i dowiedziala sie o tym jeszcze przed wypadkiem i ciesze sie ze moglam ja uszczesliwic…….

Nie byłam u was na grobach juz ponad dwa mieiace…boli mnie to ze nie moge tam zajechac….ale boli mnie jak stoje i patrze sie na wasze groby….i wtedy wiem ze jestem sama…i moge liczyc tylko na siebie…..



Autor: nelki19. Kategorie: Bez kategorii
28 wrześień 2009

nadzieja

Autor: nelki19. Kategorie: Bez kategorii
28 wrześień 2009

wygladam przez okno

tlum ludzi przechodzi ulicami

a ja samotnie w swoim pokoju

ze smutkiem na twarzy wygladam po raz drugi

tłum ludzi przechodzi co chwila pod moim blokiem

lecz ty

sam jeden

stoisz w tym tłumie i patrzysz w moje okno

twój wzrok spotyka sie z moim

i juz wiem ze patrzysz na mnie

olśniewajace słońce świeci w moje okno

przez chwile stracilam cie z widoku

nie ma cie

wygldam po raz trzeci

z nadzieja, że bedziesz tam

i stoisz

patrzysz w moje okno

uśmiech na twarzy i bijace serce

to cos czego opisac sie nie da

usmiechasz sie

lecz nie wiem co zrobić

twoje oczy w moich oczach

twój uśmiech na mych ustach

Kim jesteś?co chwila nasuwa mi sie pytanie

Co tutaj robisz??klejne pytanie

pytanie za pytaniem

moje oczy placza szczesciem

wiem, że nie bez powodu tu jestes

że przyszłeś do mnie

by mnie pocieszyc…

wołasz mnie??

poczekaj chwile…już schodze

w wielkim tępie zbieram sie i czesze włosy

zamykam drzwi

i zapominam o łzach

zbiegam ze schodów

krew gotuje sie  w żylach

oddech coraz szybszy

 i z myslą…”Byś tam czekał na mnie”

jakas lala przedemna

schodzi ze schodów

to kumpela moja z pietra wyżej

ide z nią choć bym chciała  juz byc na dole

wychodzimy

jest!!

wielki uśmiech, serce bije

serce bije, mi łzy leca

to nie mnie wołałeś

lecz ta lale co kumpela ma jest

wracam na góre, otwieram drzwi

wygladam przez okno

a tam wciaż ty….



Witaj świecie!

Autor: nelki19. Kategorie: Bez kategorii
28 wrześień 2009

Witamy serdecznie na Mysle.pl Mysle.pl. To jest Twój pierwszy wpis. Edytuj lub usuń go w celu rozpoczęcia pisania własnych myśli.



Późniejsze wpisy »